Kontrola w firmie, czyli ballada o smutnych panach pisana prozą

Niestety, nie mam dla Was dobrych wieści. Anonimowość, nawet w sieci, praktycznie nie istnieje. A jeśli w dodatku wpadliście na pomysł założenia działalności gospodarczej(brawo!), to przygotujcie się na konsekwencje.

Jednym z najmniej przyjemnych elementów biznesowej rzeczywistości jest zagrożenie wszelkiego rodzaju kontrolami. Przedsiębiorcę skontrolować może praktycznie każda instytucja, która ma w tym jakiś interes.

Kto kontroluje?

Dzięki wcześniejszym wpisom wiecie już jak założyć działalność gospodarczą przez Internet. Nie było wcale tak źle, prawda? Schody dopiero przed Wami. W końcu bowiem przyjdzie taki piękny dzień (na pewno będzie to piątek albo poniedziałek), gdy do drzwi Waszej firmy zapuka smutny pan lub poważna pani.

Poznacie ich po legitymacji, szarym prochowcu, kamiennym spojrzeniu i, najczęściej, aktówce. W Polsce przedsiębiorcę mogą kontrolować następujące instytucje:

  • Urząd Kontroli Skarbowej
  • Urząd Skarbowy
  • Zakład Ubezpieczeń Społecznych
  • Państwowa Inspekcja Pracy
  • Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych
  • Sanepid
  • Urząd Celny
  • Straż Pożarna

Sporo tego, prawda? A wymieniłem tylko te, których wizyta może być w Waszym przypadku najbardziej prawdopodobna. Na szczęście nie musicie ich wszystkich przyjmować jednocześnie. Pognębią Was pojedynczo, żeby przypadkiem coś w zamieszaniu nie umknęło…

Oczywiście tryb przeprowadzania kontroli jest również określony. Musicie zostać o takim zamiarze poinformowani. Koniecznie listem poleconym. Kiedy już w Waszych dłoniach znajdzie się pismo, którego większej części i tak nie zrozumiecie, rusza cała procedura. Urzędnik musi się do Was zgłosić nie wcześniej, niż po 7 dniach od dnia dostarczenia i nie później, niż przed upływem 30 dni. Jeśli się spóźni – jego strata. Musi ponownie wystąpić o kontrolę. A jeśli jesteście tak pewni swojej księgowości, możecie samodzielnie wystąpić o przyspieszenie kontroli. Polecam to jednak tylko wybitnie nadgorliwym.

Kontrola może też być niezapowiedziana, ale tylko w szczególnych przypadkach. Np. gdy jest podejrzenie, że okradacie Skarb Państwa. Albo, że znęcacie się nad pracownikami. Mam mądrych czytelników i nie sądzę, aby to Was dotyczyło.

Jak długo trwa kontrola w firmie?

Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej czasami się przydaje. Na jej podstawie przedsiębiorca ma zagwarantowane, że nie spotka go plaga szarańczy w postaci zmasowanych kontroli. Instytucje nie mogą sobie wchodzić w drogę. Obowiązują też określone terminy:

  • Mikroprzedsiębiorca (zakładam, że większość z Nas): kontrola może trwać maksymalnie 12 dni roboczych
  • Mała firma: 18 dni
  • Średnia firma: 24 dni
  • Duża firma: 48 dni

Z reguły, jeśli nie jesteście jawnymi krętaczami, kontrola powinna zakończyć się szybciej i przebiec spokojnie. Dajecie potrzebną dokumentację (najlepiej zlecić to księgowej) i modlicie się, żeby była kompletna.

Są oczywiście sytuacje, gdy kontrola może trwać dłużej. Jest cały zbiór wyjątków. Znów, może chodzić o zagrożenie czyjegoś życia lub zdrowia. Najczęściej jednak urzędnicy posiedzą u Was dłużej, gdy chodzi o…pieniądze. A konkretnie o zwrot podatku. Jeśli np. wystąpiliście o zwrot sporego VAT-u, możecie stać się obiektem szczególnego zainteresowania. Przygotujcie sobie wtedy dużo kawy i ciastek. Miła atmosfera to podstawa.

Kiedy urzędy chcą skontrolować przedsiębiorcę?

Kontroli możecie spodziewać się zawsze. Oczywiście, ryzyko można znacząco ograniczyć. Wystarczy nie szaleć z przychodem. No, ale w końcu po to czytacie ten blog, aby zacząć zarabiać duże pieniądze. Możecie więc szybko stać się obiektem zainteresowania głównie Urzędu Skarbowego.

 Dobra rada: Osobiście proponuję, szczególnie na starcie, jak najwięcej zarobionych pieniędzy inwestować w rozwój działalności. Generujecie w ten sposób koszty, a w dodatku macie na każdy wydatek dokument – to ważne.

Z drugiej strony, jest również spore prawdopodobieństwo zwrócenia na siebie uwagi, gdy wykazujecie bardzo niski przychód, czy wręcz stratę. Urzędnicy za automatu myślą, że na pewno ukrywacie dochody. Szczególnie, gdy kilka tygodni przed złożeniem oświadczenia podatkowego, staliście się posiadaczami fajnego autka. Trzeba na to uważać.

Zakładam, że swoją działalność prowadzicie uczciwie, a przynajmniej się staracie. Wtedy żadna kontrola nie powinna być Wam straszna. Gorzej, gdy staniecie się ofiarami prowokacji ze strony konkurencji, a co gorsza, rodziny lub znajomych.

W Polsce załatwianie wielu rzeczy „na gębę” jest popularnym sportem i jedną z naszych cech narodowych. Jasne, czasami się uda. Ale może przyjść mniej fartowny dzień. Pamiętajcie – wszelkie urzędy żywią się DONOSAMI. Znam przykład z jednego z polskich urzędów nadzoru budowlanego. Jego pracownik zdradził mi, że 90 procent wszczynanych kontroli jest efektem donosu. Wiecie, kto najczęściej donosi? Rodzina. Uważajcie więc, o czym z nią rozmawiacie przy imieninowym stole. Szwagier może być bardzo niezadowolony z faktu, że „ze sprzedawania kołpaków w necie kupił sobie nową furę”. To o Tobie, Drogi Czytelniku.

Kolejną grupą donosicieli jest konkurencja. To sprawdzony sposób na obronę swojej części rynku przed nowym „wilczkiem”. Konkurencja donosi masowo i musicie być tego świadomi. Uważajcie więc na wszelkie propozycje współpracy, czy świadczenia usług jako podwykonawcy. Zwłaszcza, jeśli mają polegać na „dogadaniu się” i „generowaniu kosztów”.

A kiedy już zapukają…

Jako mikroprzedsiębiorcy nie musicie się raczej obawiać kontroli służb weterynaryjnych, sanitarnych, czy straży pożarnej. Oni ostrzą sobie ząbki na większych graczy.

Osobiście chcę jeszcze zwrócić Waszą uwagę na kwestię legalności oprogramowania. To w Polsce coraz bardziej chodliwy temat i wiele służb zaczyna się w tym specjalizować. Jeśli z jakiegoś powodu – najczęściej donosu – ktoś zainteresuje się oprogramowaniem, na którym pracujecie, może Was odwiedzić nawet policja.

Przyznajcie się: kto przygotowuje oferty, co prawda na legalnej, ale jednak „domowej” wersji MS Office? Widzę las rąk i wcale mnie to nie dziwi. Jasne, jest to sposób na zaoszczędzenie sporej kasy, ale uważajcie. Jak grała śp. Pidżama Porno: „Czasy są niepewne, sytuacja jest napięta”.

Autor jest zawodowym dziennikarzem, redaktorem i copywriterem. Żyje z pisania i mówienia, ale chętnie swoimi umiejętnościami dzieli się też pro bono. Prowadzi własną agencję tekstotwórczą, blog o budownictwie energooszczędnym, podróżuje i namiętnie uprawia ogród. Prywatnie ma żonę, córkę i fioła na ich punkcie. Udowadnia, że można to wszystko połączyć i jeszcze mieć czas na zwykłe nicnierobienie.

Author: Michał Wynarski

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kultura biznesu – zacznij od tego!

Wiesz, drogi czytelniku, czym jest kultura biznesu? Jasne, że nie, bo generalnie w Polsce mało kto to wie. Z jednego...

Zamknij